W niedziele zapytalam Meza , o ktorej chcialby zjesc obiad. Odpowiedzial, ze jeszcze za wczesnie i nie jest glodny. Ale, gdy zapytalam – kiedy bedzie chcial jesc zeberka – to szybko odpowiedzial, ze za pol godziny. Tak to jest – nic nie przebije zeberek . Przygotowuje zeberka co miesiac i Mezowi zawsze smakuja – choc za kazdym razem sklad marynaty jest inny. Zagladam do szafki z przyprawami i na polki lodowki -i zaczynam improwizacje.
Do marynaty powedrowaly nastepujace skladniki:
- imbir
-ketczup
-miod
-zielony i czerwony sos chili
-czosnek
-sezam
-sos sojowy
-ocet winny
-pieprz, sol, slodka papryka, majeranek
Przed pieczeniem zeberka w marynacie wygladaly tak:
Zeberkom towarzyszyla zasmazana na masle kapusta z miodem i pieczone ziemniaki.








