Piatek byl wyjatkowo pracowity. Spadlo duzo sniegu, ktory trzeba bylo usunac z okolicy domu. Troche Mezowi pomagalam – ale musze przyznac, ze jest to praca dla silnego mezczyzny. Z kilkucentymetrowa warstwa jeszcze sobie radze. Jednak po calonocnych opadach silna meska dlon jest niezbedna. Moje rece lepiej radza sobie w kuchni. Nastawilam ciasta na chleby: owsiany i gryczany. Poszlam do sklepu po pstraga, a w drodze powrotnej przypomnialam sobie o przepisie na ciasto filo ze strony: http://www.greekcuisine.com/cuisine/Greek_Cooking/Traditional_Greek_Recipies/desserts_and_sweets.html?RecipeID=4. Skladniki ciasta sa zupelnie zwyczajne, a caly sekret tkwi w cieniutkim wywalkowaniu ciasta. Z gory zalozylam, ze sie postaram, ale konkurowac z maszynowo wyrabianym ciastem nie mam zamiaru. Bo i po co?
Przepis na ciasto filo:
1 funt maki (u mnie whole wheat pastry flour)
1 cup wody lub 1/2 cup wody zmieszana z 2 jajkam
1 lyzeczka soli
3 lyzki oliwy
Ciasto zagniotlam i odstawilam na 30 minut. W tym czasie przygotowalam nadzienie: z 3 funtow ugotowanego w mikrofali pstraga i rozdrobnionej w przystawce do blendera czerwonej papryki. Farsz przyprawilam i dokladnie wymieszalam. Ugotowalam tez funt mrozonej brukselki.
Ciasto podzielilam na 8 w miare rownych czesci i walkowalam. Na spod naoliwionej lekko blaszki wylozylam 4 platy. Na nich ulozylam rybe i brukselki. Przykrylam reszta ciasta. Piekarnik byl rozgrzany do 400 F. Po 30 minutach mialam gotowy pyszny obiad.






















