Za owocami tamaryndowca rozgladalam sie od kilku miesiecy. Wypatrywalam na polkach bezskutecznie. Az w koncu zawitalam do chinskiego supermarketu. Jest dobrze zaopatrzony w rozne azjatyckie produkty: slodycze, przyprawy, gotowe dania, mrozonki i we wszystko, czego Chinczyk na amerykanskiej ziemi moze zapragnac. Ogolnie Chinczycy w Ameryce maja wiekszosc produktow made in China, wiec czuje sie tu jak u siebie, jesli nie lepiej.
Sklep duzy wybor ryb i innych morskich stworow. Mozna tam np. kupic meduzy-jak sie je je??? Widzialam tez chinskie fermentowane jaja (raczej sie nie skusze). Ucieszylam sie natomiast z wyjatkowo niskiej ceny przepiorczych jajek: tylko $ 2.99 za 18 sztuk, a w innym sklepie placilam zawsze 4.29. Sa tez nieznane mi warzywa, ktore ogladalam dotad tylko na zdjeciach w ksiazce. Warto by bylo je kiedys wyprobowac.
Jest to obecnie moj ulubiony sklep, w ktorym spedzam i pol godziny na zapoznawaniu sie z asortymentem i wczytywaniu sie w etykiety. Tak sie sobie dziwie, ze dopiero po roku nieprzerwanego mieszkania na Queensie dotarlam do tego miejsca. Jest duzo ciekawszy od sasiadujacych z nim centrow handlowych. A co mi sie najbardziej podoba w tym sklepie? Grzeczne i profesjonalne kasjerki. Bez skinienia okiem wydaja reszte, pakuja zakupy w czerwone siatki i nie usmiechaja sie sztucznie. Nie witaja klienta amerykanskim: How are you, today! i nie zycza milego dnia. Jaka ulga!
A co zrobilam ze zdobycza? Marynate do pieczonego kurczaka o wspanialym i wyjatkowym zapachu:
2 szklanki cieplej wody
2 lyzki tamaryndowca (sporo mi jeszcze zostalo z 450 g paczki za $2.08)
1 lyzka utartego imbiru
1 lyzka czosnku przecisnietego przez praske
1 lyzka sosu rybnego
1 lyzeczka kuminu
1/4 lyzeczki 5 smakow
1 lyzeczka suszonej kolendry
1 lyzeczka suszonej trawy cytrynowej
1/2 lyzeczki pieprzu
1/2 lyzeczki chilli
1/2 lyzeczki curry
1/2 lyzeczki kuminu
1/2 lyzeczki majeranku
peczek swiezego szczypiorku-drobno pokrojonego

