Ania & Wes

Archive for August, 2010|Monthly archive page

Obiad resztkowy

In akcja, obiady on August 31, 2010 at 7:56 am

W poniedzialek niezle przygrzalo. Wrocilam do domu wykonczona,wzielam prysznic i poszlam spac. Moj organizm tak reaguje na upaly, ze moglabym przesypiac cale popoludnia.Sumienie mnie ruszylo i wstalam, aby przygotowac obiad mojemu Mezowi , ktory w tym czasie pracowal w swoim laboratorium. Czekalo tez na mnie ciasto chlebowe.

W lodowce same resztki. Troche piersi indyczej, kawalek sera i zoltej papryki. Z pomoca wykalaczek powstaly roladki. Ziemniaki ugotowaly sie w mikrofali. A pomidory, szczypiorek i jogurt swietnie sie nadaly na salatke.

Obiad z jednej miski

In obiady, salatki on August 30, 2010 at 7:53 am

szpinak

vinegret

pomidory

ziemniaki

piers z indyka -grilowana

Makaron z cukini z twarogiem

In akcja, obiady on August 29, 2010 at 7:39 am

Uwielbiam polaczenie slodkiej cukini i cieplutkiego twarogu twarogu. Gdy mieszkalam z rodzicami w Polsce -to polowe lata spedzalam na diecie cukiniowej. Cukinie zawsze dobrze rosly na dzialce Mamy, a mnie ich smak nigdy sie nie nudzil. Grilowane smakuja dobrze ze wszystkim-miesem, nabialem czy z pieczywem .

Wczoraj na blogu Shiral zobaczylam pierogi z twarogiem (http://shiralkucharzy.blogspot.com/2010/08/pierogi-z-farszem-twarogowym.html)  i zapragnelam natychmiast czegos mocno twarogowego. Poniewaz na lepienie pierogow nie mialam ochoty, makaronu w domu nie posiadamy – padlo na cukinie.

Pokroilam je w paski – posolilam i obsypalam pieprzem, a nastepnie poddusilam w mikrofali. Wystarczylo tylko dodac twarogu  i zamieszac. W koncu udalo mi sie trafic na twarog idealny: delikatny, smietankowy i niekwasny-produkowanyy z mleka krow hodowanych na farmach Amiszow. Pudelko twarogu mam zawsze w lodowce – bo nigdy nie wiadomo, kiedy nadejdzie twarogowa chetka.

cukiniowysierp3

Danie nie wyglada dobrze na zdjeciu, ale dla mnie smakuje bosko.

Mielone serduszka

In obiady on August 27, 2010 at 7:43 am

Mielone z cieleciny z dodatkiem podduszonych i zmielonych pieczrek i szczypiorku. Formowalam plastikowa foremka do wycinania ciastek w ksztalcie serduszek.

Wyznania Nieanonimowej Seroholiczki – cz.4- kilka serow z Europy

In intymnie on August 25, 2010 at 7:30 am

Kto by sie spodziewal, ze Anglicy potrafia zrobic takie  dobrye sery!  Produkowany jest tez White Stilton - widzialam taki z dodatkiem suszonych moreli i zurawin – ale jeszcze  nie probowalam.

Dunski Castello jest bardziej kremowy i tlustszy od Stiltona, ma grzybowy zapach.

Rownie dobry jak dwa powyzsze, ale zdecydowanie ostrzejszy w smaku (troche mietowy). Ciekawostka jest , ze boki sera Valdeon sa owijane liscmi kasztanowca lub klonu.

Gdy pierwszy raz go sprobowalam – mocno rozczarowalam sie jego smakiem. Jak na portojnie kremowy ser z zielona zylka plesni -slabo zapada w pamiec. Sa lepsze sery w tej klasie cenowej. Cambozola jest stosunkowo mlodym produktem – powstala w 1970 roku.

Danish Blue jest calkiem niezlym serem i raczej niedrogim. Lubie go jesc z cieplym brokulami lub dodac do serowego sosu na bazie jogurtu.

Belgijskie miasto Chimay pewnie lepiej kojarzy sie piwoszom,niz wielbicielom sera. Mieszkajacy tam mnisi z zakonu Trapistow nie tylko warza piwo, ale i produkuja sery od 1876 roku – .http://www.chimay.com/en/intro_216.php. Skorka ma swietny zapach, a wnetrze az prosi sie, by je stopic.

Jesli Gouda –  to tylko z Holandii. Oczywiscie nie wiedzialam o tym, bedac dzieckiem, gdy ser zolty byl rarytasem – a do wyboru byla jakas gouda, morski, edamski i salami.

Holandia jest najwiekszym eksporterem serow na swiecie. Specjalizuja sie w Goudzie, ktora stanowi 60% produkcji serow. Nazwa wywodzi sie od miasteczka pomiedzy Rotterdamem i  Utrechtem, gdzie od XIII wieku produkuje sie sery na eksport. Gouda , ktora widac ponizej ma dla mnie zbyt przytlaczajacy smak.  Jeden z niewielu serow, ktory jadlam bez zachwytu. To tak jakby wielbicielowi czekolady dac do zjedzenia chalwe.

Zeberka na ostro

In akcja, obiady on August 24, 2010 at 7:31 am

600 g miesa zeberkowego bez kosci

marynata z tego, co bylo w lodowce:

1 jalapeno+1 szalotka +garsc listkow kolendry – drobno posiekane

2 lyzki sosu sojowego

2 lyzki soku z malzy

1/2 lyzeczki pieprzu

7 lyzek keczupu

1 lyzka majeranku

Marynowac minimum 3 godziny, a najlepiej cala noc. Grilowac. Zajadac.

Co na grilla?

Pomocnik

In intymnie, z ostatnich dni on August 22, 2010 at 7:14 am

Malzenstwo to nie tylko przyjemnosci, ale tez kilka obowiazkow. Jednym z nich jest sprzatanie. Ja i maz mamy na ten temat totalnie rozne opinie. Dla niego zawsze jest czysto i uwaza, ze swietnie dbam o dom. Dla mnie, nasze mieszkanie  zaczyna sie przybrudzacac juz kilka godzin po cotygodniowym duzym sprzataniu.

Maz swietnie sie czuje w swoim tworczym balaganie,  lubi miec wszystko pod reka i zawsze potrafi znalezc to, czego w danej chwili potrzebuje. Ja natomiast mam tendencje do usuwania rzeczy aktualnie niepotrzebnych i umieszcznia ich na polkach (i niestety czasmi schowam cos tak dokladnie, ze pozniej trudno jest mi to odnalezc).

Nie usiedze widzac okruszki na stole czy pod nim, nie znosze towarzystwa oproznionych kubkow. Zmywam naczynia na biezaco na biezaco i gdy sa suche chowam. Co do kurzy – bywam tolerancyjna – bo jest to zjawisko, ktorego pozbycie sie na dluzej jest niemozliwe.

Od dluzszego czasu dreczyly mnie dwie sprawy: tluszcz, ktory sie osiadl na kuchennych szafkach i osad na wannie. Wyprobowalam juz chyba wszystko, by sie ich pozbyc, ale zadne srodki czyszczace nie dzialaly. W efekcie szafki ciagle wygladaly nieprzyjemnie, a wanna tragicznie – z tygodnia na tydzien gorzej – bo do osadow z wody dolaczyly tez  smugi pozostawione przez srodki czyszczace. Dla mnie to byla kleska osobista.  Czulam wstyd przed soba sama, ze nie moge sobie z brudem poradzic.

Majowa podroz do Polski okazala sie w kwestii czyszczenia przelomem, bo tam przypomnialam sobie o poczciwym druciaku. Zabralam jeden ze soba do domu W NY. Najpierw udalo mi sie doczyscic szafki w kuchni – w koncu wygladaly przyzwoicie.Wprawdzie przy okazji zdarlam sobie paznokcie, ale z efektu bylam zadowolona.

Nastepnego dnia zakupilam 5 nowych druciakow i zaatakowalam osady w lazience. Wanna w koncu blyszczala i zachecala do kapieli. Po raz kolejny druciak okazal sie niezastapiony.

Ciasto 500 dni i 500 nocy

In intymnie, na oslode, z ostatnich dni on August 21, 2010 at 7:19 am

Jak wskazuje licznika znajdujacy sie na dole strony tytulowej mojego-przepraszam- naszego blogu – nosimy obraczki juz 500 dni i nocy. Nie mozna tego wydarzenia przeoczyc i nie uczcic odrobina slodyczy.  Szczegolnie, ze Maz juz mocno zatesknil za kakaowym, wilgotnym ciastem z wisienkami.

Skladniki mokre:

1 / 2 szklanki cukru brazowego

111 g oliwy do pieczenia

2 duze jajka

1 i 1/2 cup kefiru

1 lyzka ekstraktu z wanili

Skladniki suche:

1/2 szklanki  kakao

1 i 1/2 lyzeczki sody

1 i 1/2  szkanki  maki razowej z bialej pszenicy

1/4 szklanki orzechow nerkowca

1/2 kropeczek z bialej czekolady

Rozgrzalam piekarnik do 350 stopni F/180 stopni C.  W osobnych naczyniach wymieszalam suche i plynne skladniki. Suche wsypalam do plynnych i dokladnie wymieszalam. Wlalam do silikonowej formy. Pieklam 42 minuty. Ostudzilam, przekroilam na pol. Wypelnilam wisniami namoczonymi w wodce. Podawalam z waniliowymi lodami.

Sierpniowe odkrycia: wolowina black agnus i czerwony ryz

In obiady, z ostatnich dni on August 20, 2010 at 7:48 am

Czarne i czerwone bydlo Angus wywodzi sie ze Szkocji . Pierwsze cztery byki trafily do Stanow w 1878 roku. Przywiozl je George Grant  i pokazal na targach w Kansas. Czarne i pozbawine rogow byki uznano najpierw za dziwactwo, ale wkrotce inni zaczeli sprowadzac Angusy.Mieso, ktore teraz kupilam wygladalo na lepsze jakosciowo od przecietnej wolowiny dostepnej w supermarketach. Producent obiecuje, ze  bydlo ma diete wegetarianska, a w hodowli nie stosuje sie antybiotykow. Za jakosc trzeba oczywiscie wiecej zaplacic, ale mysle, ze  na jedzeniu nie warto oszczedzac. Zwlaszcza, gdy gotuje sie dla ukochanej osoby, z ktora chce sie spedzic cale  zycie.

Mieso obsmazylam , a nastepnie  dusilam z grzybkami suszonymi, kawalkami  papryki czerwonej  i zielonej oraz z posiekana szalotka i jalapeño . Sos zagescilam hummusem i bardzo mi sie ten pomysl spodobal.

W tym samym czasie kupilam tez czerwony ryz. Kolor to nie wszystko – liczy sie tez smak i walory zdrowotne, ktorych ryz oczyszczony zostal pozbawiony. Podczas gotowania ryz zabarwia wode na czerwono . Mazowi bardzo zasmakowal, ja jednak  wole czarny dziki ryz.

Zielony obiad z zielonego koszyczka

In obiady on August 19, 2010 at 7:05 am

Ten koszyczek do gotowania  na parze kupilam juz jakis czas temu, ale jakos nie mialam ochoty go uzyc i ciagle gotowalam warzywa tradycyjnie w garnku pelnym wrzatku.

W koncu sprobowalam i nie zaluje. Jestem pozytywnie nastawiona do dalszych prob z koszyczkiem. Brokuly smakowaly wspaniale , maialy idealna  miekkosc i zachowaly kolor. Dodalam tylko kawalek sera z niebieska plesnia i kawalki orzechow nerkowca. Pychota! Kilka dni pozniej sprobowalam ze szparagami i smakuja o niebo lepiej niz te z mikrofalii.

Jak dla mnie, warzywa gotowane na parze maja jeszcze jedna zalete:  nie potrzebuje ich solic – ich slodawy smak calkowicie mnie zadowala.

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.