Oby Nowy Rok byl lepszy od poprzedniego. Tego Wszystkim i sobie zyczymy.
DO SIEGO ROKU! (http://obcyjezykpolski.interia.pl/?md=archive&id=46)
Oby Nowy Rok byl lepszy od poprzedniego. Tego Wszystkim i sobie zyczymy.
DO SIEGO ROKU! (http://obcyjezykpolski.interia.pl/?md=archive&id=46)
Przygotowanie tego obiadu bylo nieskaplikowane, choc zdobycie produktow w dniu, gdy NY wygladal jak biala pustynia juz tak latwe nie bylo. Zdrowo sobie pomaszerowalam, a do tego podziwialam chyba najpiekniejszy zimowy dzien w swoim doroslym zyciu. Po dwoch dniach caly snieg wymieszany zostal z piaskiem, sola i smieciami. Poruszamy sie w chlapie, manewrujac pomiedzy metrowymi zwalami sniegu i wielgasnymi kaluzami. Temperatura jest na plusie, wiec trzeba bedzie zamienic kozaki na kalosze, by nie wracac do domu z mokrymi stopami.
Mala puszke pomidorow z dodatkiem papryczek chilli zblendowalam na sos z jedna cebula. Mieso wolowe (pociete w cienkie platy obsmazylam na oleju i obgotowalam w winie. Dolalam sos i dusilam w nim mieso. Dla obnizenia ostrosci , do dosu dodalam pol szklanki smietanki kokosowej.W tym samym czasie ugotowal sie ryz. O dziwo, moj maz chwalil ten obiad i cieszyl sie, ze zamiast stac przy garach – siedzialam obok niego w pokoju.
Ostatnie dni spedzam tylko na wymyslaniu i przygotowywaniu jedzenia. Maz uwieziony w domu przez pogode i zmeczony usuwaniem sniegu, kilka razy dziennie pyta: A moze by tak cos zjesc?
I tak w koncu zazyczyl sobie placki z jablkami…niestety jablka sie skonczyly i jako alternatywe zaproponowalam placki ziemniaczane. Poniewaz nie mialam tez oleju (ups!) postanowilam, ze placki upieke. Dla urozmaicenia dodalam kawalek startej goudy z koziego sera. Maz zjadal placki z jogurtem naturalnym. Nie byl zachwycony, bo woli placki smazone.
Kolejnego dnia bylo wszystko jak trzeba i moj Lakomczuch byl juz zadowolony:
Chleb bez zagniatania zna niemal kazdy. A tarte ? Francuzi maja na to sposob.
Ciasto:
90 g masla, pokrojone na kawalki
1 lyzka oliwy
1 lyzka cukru (jesli tarta ma byc deserem)
1/8 lyzeczki soli
3 lyzki wody
Wszystkie skladniki umiescilam w misce zaroodpornej i wlozylam do piekarnika rozgrzanego do 210 st. C na 15 minut. Wyciagnelam miske, gdy maslo bulgotalo i zabrazowilo sie na brzegach.
Do masla dodalam 150 g maki pszennej i wymieszalam lyzka.
Gdy masa przestygla rozlozylam ciasto dlonia w formie.
Podziurkowalam powierzchnie ciasta widelcem. Forme wstawilam do piekarnika na 15 minut do przyrumienienia sie ciasta.
Tarte wypelnia sie nadzieniem, np kremem cytrynowym czy musem czekoladowym, po ostygnieciu.
Ja mialam ochote na wytrawna tarte na cieplo i zrobilam taka z kozim serkiem i kalafiorem gotowanym na parze. Do utartych skladnikow dodalam jajko. Pieklam w 400F/200 st. C przez kwadrans i zostawilam w piekarniku do ostygniecia.
Tarta jest krucha, delikatna i pyszna.
Zasypalao nas kompletnie. Prognozy byly znane, sluzby udawaly, ze przygotowane do akcji, ale z taka iloscia sniegu nic nie da sie zrobic. Poza tym, kogo tam obchodza mieszkancy jakiegos tam Maspeth (zwlaszcza, ze wybory lokalne byly w listopadzie) – przeciez to nie Manhattan.
Do tego dochodza imponujace zmiecie. Wyglada to pieknie zwlaszcza w blasku slonca na tle blekitnego nieba, ale zycia nie ulatwia. Przydalyby sie narty albo jeszcze lepiej sanie z konmi.:)
Nie mozna ruszyc samochodu, bo jest zasypany po dach, chodzi sie tylko glownymi ulicami, bo wiekszosc chodnikow ciagle czeka na odsniezenie. Podczas dwugodzinnego spaceru (do sklepu i z powrotem) widzialam zaledwie 4 autobusy (jeden z nich jednak stanal, pokonany przez aure). Sporo wlascicieli sklepow wcale ich nie otworzylo, bo najpierw musieli je odkopac.
Najszczesliwsze sa dzieci, ktore zawsze znajda pomysl na wykorzystanie zalegajacego bialego daru natury.
Mnie najbardzie brakuje zwierzat: plochliwych wiewiorek i moich ukochanych wrobli. Mam nadzieje, ze dobrze sie schowaly i maja wystarczajace zapasy tluszczyku na ten trudny dla nich czas.
Taka i tylko taka pogoda sklania mnie do zrobienia nalesnikow. Wiem, ze nie musze sie nigdzie spieszyc i wtedy smazenie mi wychodzi. Gdy gdzies mnie ciagnie lub cos niepokoi, nalesniki sie rozpadaja, wychodza za grube i nierowne. Ja robie sie wkurzona i cala radosc z posilku ginie.
Nalesniki zrobilam bez problemu z polowy szklanki mleka i wody, kapki oliwy, szczypty soli, 2 jajek i resztek maki razowej zalegajacych na dnie torebki. Za farsz posluzyla mi wigilijna kapusta z grzybami. Przed podaniem posypalam je serem i podgrzalam w mikrofali.
Wigilia-tradycyjnie uplynela pod znakiem ryb. Na dni swiateczne zakupilam zapasik miesa-funt cieleciny mielonej i poledwice z indyka. Zapasy sie przydaly, bo w drugi dzien swiat przybyla do nas zima. Moj maz i nasi sasiedzi , szybko spalaja kalorie, odsniezajac chodniki i okolice domow. Ja wprawdzie nie odsniezalam, ale wielka ochote na mieso mialam i wciagnelam spory kawalek pieczonej poledwiczki z chrzanem.
Dla meza przygotowalam klopsik: z mielonej cieleciny, bulguru, czosnku i paru przypraw. Wlozylam do malej keksowki i juz wkrotce poczulam unoszacy sie aromat czosnku. Do niego przygotowalam szybki barszczyk ze swiezych buraczkow. Idealna para.
Przepis pochodzi z ksiazki “Ready for Dessert” Davida Lebovitza. Troche go zmienilam: dodalam mniej cukru, a wiecej wisni i alkoholu.
Jak juz wczesniej pisalam, na potrzeby ciasta i dla naszej przyjemnosci, macerowalmam 227 g suszonych wisni w winie wisniowym. Po prawie tygodniu wisnie smakowaly wybornie, ale musialam sie powstrzymac przed konsumpcja, bo pieczenie ciasta wymaga trzezwej glowy. Do pieczenia uzylam tortownicy, autor poleca dwie keksowki o dl. 23 cm.
W duzej misce wymieszalam:
50 g kakao
170 g maki (bialej pelnoziarnistej)
po 1/2 lyzeczki sody, proszku do pieczenia i soli
W kolejnej misce utarlam:
160 g masla z 3/4 szklanki syropu klonowego (180 ml)
nastepnie dodalam 2 duze jajka.
Mokre skladniki wmieszalam w suche i dodalam jeszcze 3/4 cup maslanki (180ml) oraz 1 lyzeczke ekstraktu migdalowego.
Na koniec wsypalam:
macerowane wisnie oraz 150 g orzechow (laskowe i nerkowe)
120 g pokruszonych czekoladek mlecznych Merci
Mase przelozylam do tortownicy wylozonej papierem na dnie, a boki wysmarowalam maslem i obsypalam kakao. Pieklam w 350 st F/180 st. C przez 90 minut.
dla ciala i ducha:
1. Oplatek
2. Zyczenia.
3. Usciski.
4. Sledzie w oleju, zrobione w ostatniej chwili.
5. Postny bigos, czarny od grzybkow.
6. Pieczone ziemniaczki z kminkiem.
7. Pstrag pieczony.
8. Chrzan.
9. Radosc i Wzruszenie zarazem.
10.Wspomnienia o tych, ktorych z nami nie ma.
11. Rozmowa.
12. Zadowolenie.
Moj sloik z marokanska kiszonka ma juz ponad dwa tygodnie i pachnie nieziemsko. Stawial opor przy otwieraniu, ale w koncu udalo mi sie podwazyc wieczko i wyciagnac kawalek ukiszonej pomaranczy. Oczyscilam ja z miaszu i bialej czesci pod skorka. ( Tu mozna przeczytac, jak ukisic cytrusy:http://przytulanka.wordpress.com/2010/12/08/marokanska-kiszonka-z-cytryn-i-pomaranczy/)
Na oliwie obsmazylam:
1 kolorowa papryke pocieta na kawalki
1 suszona chilii
kulka dymek
3 zabki czosnku
Nastepnie zbledowalam te skladniki wraz ze skorka z polowy pomaranczy.
Mieso w kawalkach (400g) obsmazylam na tej samej patelni, obsypalam sola i curry w proszku. Zalalam szklanka wody i przelozylam do garnka. Dolozylam zblendowane warzyw i dolalam kolejna szklanke wody. Gotowalam na malym ogniu do miekkosci. Zagescilam sos 2 lyzkami jogurtu greckiego. Do tego dania najlepiej pasuje kuskus posypany swieza kolendra.