Ania i Wes. Mlode malzenstwo – dojrzali ludzie. Polaczeni miloscia bez granic. Domownicy, ktorzy najlepiej czuja sie u siebie i nie tesknia do gwaru Manhattanu. On – naukowiec, ktory musi dzielic swoj czas na pasje z poczuciem odpowiedzialnosci i koniecznoscia zaplacenia rachunkow. Ona-ciagle nie chce zbytnio dorosnac, dlugo nie usiedzi na swoim miejscu i zyje po swojemu, jesli tylko sie da.
.

Od 9 kwietnia 2009 roku jestesmy formalnie malzenstwem. W sensie rzeczywistym zyjemy jak maz i zona o wiele dluzej. Znamy siebie doskonale- psychicznie i fizycznie. Mamy doskonaly zwiazek dwu cial, umyslow i dusz. Kochamy sie szalenie, okazujemy uczucia publicznie, ale najlepiej czujemy sie w domu – we dwoje. Tu mozemy schowac sie w swoich ramionach, porozumiewac sie gestem i dotykiem. Odkrywamy piekno ciszy.
W domu sa miejsca szczegolne: kuchnia i sypialnia . Rozkosz smaku przy stole zapowiada zwykle uczte namietnosci w lozku. Moj Ukochany wierzy w to, iz domowe jedzenie jest zrodlem doskonalej potencji i ogolnego zdrowia. To co jemy nie jest zadnym afrodyzjakiem ani panaceum. Jemy potrawy, ktore mozna uznac za tuczace, niezdrowe, czasami sie przejadamy, nie jadamy regularnie . Ale jestesmy zadowoleni, mamy siebie, cieszymy sie kazdym dniem, kazdym smakiem.
To bedzie moj internetowy notatnik kulinarny i pamietnik dwojga zakochanych w sobie osob. Troche wspomnien z przeszlosci i mam nadzieje wiele nowych wrazen smakowych.
Pierwszy schabowy
Wyladowalam w Nowym Jorku, jako niedojrzala i zagubiona osoba. Nie mialam zadnych waznych zobowiazan czy bujnej przeszlosci i tylko mgliste wyobrazenie o tym, co sie bedzie ze mna dzialo dalej. Dopiero zakochanie sie, a wlasciwie to, ze odkrylam prawdziwa milosc - nadalo ksztalt mojemu zyciu. Nie bylam juz sama, dzieliam radosc i smutek z druga osoba. Stworzylismy dom i rodzine. Dom zawsze kojarzyl mi sie z dobrym jedzeniem. Mama gotowala, a Tata zjadal i chwalil. Ja zmywalam:). Wlasnorecznie przygotowane posilki daja satysfakcje, koja tesknote z Polska i rodzicami, a przede wszystkim sa czyms, co moge dac Mezowi, gdy wraca do domu- zwykle pozno, zmeczony i spracowany. Daje mu cos od siebie .
To pierwszy moj kreatywny schaboszczak. Maz przyniosl ze swojego ulubionego sklepu miesnego z Greenpoint`u dwa ogromne rozbite kotlety schabowe. Jeden nadzialam cebula, drugi ogorkiem i zapieklam. Ale Mu smakowaly!!!

Fiolek afrykanski
W koncu znowu zakwitl. Dostalam go w Dzien Kobiet 2008 roku od Ukochanego wraz z wazonem pelnym bambusow. Do lipca 2009 siedzial jak zaklety i stracilam nadzieje, ze kiedys ujrze te male kwiatki. Jak widac wschodnie okno naszego domku mu sluzy. Milo go znow widziec w rozkwicie.

Zielona tarta dla swiezo upieczonego obywatela amerykanskiego
Czekalismy na ten dzien juz kawal czasu. Od zlozenia dokumentow minelo prawie 9 miesiecy. Od egzaminu ponad miesiac. Okolo godziny osmej rano stawilismy sie w sadzie na Brooklynie, aby wziac udzial w ceremoniale przyjecia Weslego i seteki innych osob w poczet obywateli Stanow Zjednoczonych . Cala procedura biurokratyczna – niezbedna oczywiscie – trwala ladnych kilka godzin. Ja spedzilam je na korytarzach lub w kawiarni sadowej, a Wes wpadal do mnie od czasu do czasu. Okolo pierwszej godziny – rodziny i przyjaciele przyszlych obywateli zostaly wpuszczone na sale, aby moc towarzyszyc swym bliskim w tym waznym momencie. Byl hymn narodowy, przemowienie sedziego, przysiega i wreszcie rozdanie certyfikatow obywatelstwa.

Ciasto na tarte przygotowalam wieczorem, dnia poprzedzjacego pieczenie – a wlasciwie powinnam napisac w wigilje uzyskania obywatelstwa:
1 cup maki pszennej razowej
1/4 lyzeczki soli
1/4 lyzeczki sody oczyszczonej
1 lyzka cukru pudr
dla posiadajacych – 1 lyzka maslanki w proszku
6 lyzek zimnego pokrojonego masla
2 lyzki soku pomaranczowego
2-4 lyzek zimnej wody
Ciasto zagniotlam w kule, schowalam do woreczka i wlozylam do lodowki.
Na godzine przed walkowaniem ciasta wyciagnelam je z lodowki.
Z 250 g sera ricotta , 4 lyzek jogurtu naturalnego, 4 lyzek parmezanu i 2 peczkow uduszonego szpinak przygotowalam farsz, ktory rozdrobnilam blenderem. Do farszu dodalam jeszcze 2 surowe jajka, 2 lyzeczki czosnku przecisnietego przez wyciskarke oraz przyprawy: galke muszkatolowa, sol, pieprz i slodka papryke.
Rozgrzalam piekarnik do 400F.
Rozwalkowane ciasto ulozylam w formie do tarty i podziurkowalam widelcem. Rozlozylam nadzienie i pieklam do zarumienienia sie brzegow ciasta. Moj piekarnik przypieka bardziej od dolu, wierzch przyrumienia sie znacznie trudniej.

WALENTYNKI 2009
Te Walentynki byly dla nas przelomowe, Wesley z bukiecikiem irysow (co w mowie kwiatow oznacza uwierz mi) postanowil sie oficjalnie oswiadczyc. Maz jednak zawsze twierdzi, ze byl pewien ze mnie poslubi, gdy tylko pierwszy raz sie zobaczylismy. Ja bylam tego pewna dopiero, gdy spedzilismy okres Bozego Narodzenia z moimi rodzicami w Polsce.

Na Walentynki przygotowalam ulubione krewetki Meza z pasta curry z czerwonej grilowanej papryki:

Oraz orkiszowy chlebek PITA:

1 cup maki chlebowej
1/2 lyzeczki drozdzy suszonych
1 cup cieplej wody
3/4 lyzeczki soli
1 i 1/2 lyzki oleju
1 i 1/2 cup maki orkiszowej pelnoziarnistej( z tego 1/2 na podsypywanie przy formowaniu ciasta na wszystkich etapach)
http://www.metric-conversions.org/
Make chlebowa wymieszalam z drozdzami i woda. Przykrylam miske folia i odstawilam na 10 minut. Nastepnie wsypalam sol i dolalam olej i wymieszalam. Dodalam 1 cup maki orkiszowej i zagniotlam gladkie ciasto. Odstawilam pod przykryciem na 1 godzine. Po tym czasie rozgrzalam piec z kamieniem do temperatury 500 stopni F/250C. Zlozylam i odgazowalam ciasto, podzielilam je na 8 czesci. Kazda z nich obtoczylam lekko w mace, rozplaszczylam dlonia i walkowalam okragle placki o srednicy ok.15 cm. i grubosci mniejszej niz 6 mm. Uformowane chlebki przykrylam scierka i pieklam po dwa na goracym kamieniu. Pita potrzebuje 3-4 minut pieczenia do osiagniecia stanu pelnego balonika. Potem przewracalam chlebki, aby nabraly rumianego koloru z drugiej strony. Wyjete z piekarnika cieple pity zawinelam w sciereczke, aby nie wysychaly. Pychota!


Urodzinowy tort dla Meza – 14 czerwca 2009

http://www.metric-conversions.org/
Czekoladowe ciasto z winem:
1 cup czerwonego wina
1 cup masla
3/4 cup kakao
2 cup maki pelnoziarnistej
1 cup cukru
1 i 1/2 lyzeczki sody oczyszczonej
2 jajka
6 lyzek gestego jogurtu greckiego
1 cup drobno pokrojonych orzechow nerkowca
Rozgrzalam piekarnik do 350 stopni F. Natluscilam tortownice o srednicy 23 cm i obsypalam ja maka. W garnku podrzalam wino z maslem, az do jego roztopienia sie. Zdjelam garnek z palnika i dosypalam kakao. wymieszalam i odstawilam do ostygniecia.
Wymieszalam make, cukier i sode. Ubilam jajka z jogurtem i polaczylam ja masa maslano-winno-kakaowa. Dosypalam suche skladniki, orzechy i dokladnie wymieszalam. Przelalam ciasto do foremki. Pieklam do suchego patyczka ok 45 minut. Ciasto w tortownicy studzilo sie na kratce przez 10 minut, a potem je wyciagnelam z formy i poczekalam az calkowicie ostygnie.
Przekroilam na pol, przelozylam kremem (wykorzystalam czeski krem w proszku, do ktorego dodaje sie zimnego mleka i krotko ubija) i rozlozylam na nim borowki. Wierzch udekorowalam galaretkami zrobionymi z wina i zelatyny, wisniami z kompotu i skorkami pomaranczowymi.


Spojrzenia, ktore mowia za siebie same:





jesli NYC to polecam Whole Foods market
Bylam 2 razy, troche to malo jak na 2 lata pobytu. Ja uwielbiam Trader Joe`s za duzy wybor serow i za umiarkowane ceny.
Hihi, “wschodnie okno”! Pyszna lektura. Pity zapisane do wykonania.
Ania, I found your blog through Pioneer Woman’s comments. I can neither read nor speak Polish, except for a few polite words (and a couple that aren’t so polite, either!), but I’ve been to Poland three times and each time I was fed country food by delightful church ladies in Istebna. I’d like to cook a few of the dishes we had while there, but I don’t know where to start. Can you recommend a good cookbook or a blog that gives Polish recipes in the English language?
If you are willing to make a recommendation, feel free to use my email address that will be listed with my comment in your WordPress Dashboard!
Thank you!
-Lisa
Witam,
I choc od zawsze uwielbialam gotowac to nie wiedziec czemu obawialam sie pieczenia. Teraz postanowilam nauczyc sie piec i mam zamiar piec rozne rarytasy jak i swoj domowy chlebek wiec pewnie skorzystam z jakis twoich przepisow na chlebek.
Jestesmy w podobnej sytuacji, ja tez mieszkam w USA (w Miami) i tez znalazlam tu druga polowke. Podobnie jak ty kocham gotowac, dla siebie i ukochanego. Gotowanie mnie odpreza i sprawia, ze czuje sie szczesliwa, chyba, ze cos wybitnie mi nie wychodzi
Magdo – bardzo mi milo, ze napisalas do mnie. Tez nigdy sie nie spodziewalam, ze kiedys cos upieke – a ze bedzie to chleb i ze bede to robic regularnie, ani mi sie nie snilo. Tak jak to, ze wyjde za maz i to jeszcze w NY. Zycze Ci wszystkiego najlepszego na amerykanskiej ziemi.
hej, wlasnie rozmawialem z Wesem przez radio, podal mi linka, i sie okazuje ze Ty tez pieczesz chleb
Na codzien mieszkam pod londynem, i z powodu okropnosci tubylczego jedzenia, jestem skazany na to co sobie ugotuje razem z moja dziewczyna Magda. Jako ze brak nam polskiego chleba w pierwszej kolejnosci, pieczemy go sami, a poczatkiem byl przepis od mamy mojego kolegi – gorala z Tylicza. wychodzi super chrupiacy i pieczemy odrazu na caly tydzien. Ostatnio powiedzielismy sobie ze musimy skonczyc z pitraszeniem calymi weekendami, bo nie mamy czasu na nic innego, a lubimy podrozowac, i zawsze gdzies jezdzimy. Wiec chodzimy na chinczyka w wekend, ale za to gdzies jedziemy, a zawsze jest co zwiedzac. Teraz jestem w Olsztynie, i konam po swiatecznym jedzeniu. Pozdrawiam Was serdecznie
Pozdrawiam:)