
Kabu dostrzeglam na warzywnym rynku produktow organicznych. Kupilam z ciekawosci – bo dotad widzialam ja tylko na zdjeciach. Wyglada jak rzodkiewki bez czerwonego plaszczyka i nie maja charakterystycznej dla nich ostrosci. Ma lagodny smak – troche nijaki, jak dla mnie. Najbardziej przypomina mi nasza kalarepe-choc bez jej wyrazistego smaku.
Rzepki mozna smazyc, dusic,gotowac, dodawac do zup i salatek. Takze liscie sa jadalne. Przejrzalam kilka japonskich przepisow, ale na zaden sie nie zdecydowalam. Z lenistwa i braku skladnikow. Listki umylam, zblanszowalam pokroilam i doprawilam jak szpinak-czyli czosnkiem i cytryna. Zjadlam z kawalkiem pieczonego indyka na obiad.
Rzepki nadaje sie do salatek, mozna ja smazyc, grilowac, dodawac do zup, a takze marynowac. Ja jadlam w towarzystwie kanapek-w koncu surowe warzywa sa chyba najzdrowsze.