Robie placki w piatek. Maz zadowolony.
Sobota. Dwie godziny po obiedzie. Maz przypomina sobie znowu o plackach. A na dodatek, Maz nie chce juz delikatnych jak puch plackow z ziemniakow zmielonych na mus w przystawce do blendera. Jego zoladek zapragnal plackow z grubo ucieranych ziemniakow.
Zona wyjmuje tarke (uzywana z rzadka do ucierania jablek do ciast). Dziekuje w myslach swojej przezornosci, ze pofatygowala sie po swieze -jedrne, twarde ziemniaki i teraz to, co bylo zmora (ucieranie) okazuje sie dziecinnie proste. Wspomina czasy, gdy bedac jeszcze nie -zona, przezywala meki ucierajac ziemniaki . Czy to kwestia lepszych ziemniakow czy tez doswiadczenia i wyrobianej reki?
Gotujac czy piekac przypominam sobie rece mojej Mamy, potrafiace tak wiele wykonac. Rece, ktore byly bardzo sprawne, umiejetne, troche zniszczone praca (bardziej ta na dzialce niz w kuchni). Podziwialam zawsze jej cierpliwosc do : zagniatania, krojenia, walkowania, pieczenia. Te naturalnosc i latwosc z jak robila rozne rzeczy. Nie byl w tym wielkiej filozofii, ani Mama tez nigdy nie narzekala, ze ma do przerobienia 3 wiadra wisni, kilogramy ogorkow. Czytala przepis, wyciagala skladniki i zabierala sie do pracy. Tak latwo bylo sie przy niej czegos nauczyc. Uwielbialam byc z Mama w kuchni. Ja robilam rzeczy poboczne i pomocnicze: zmywanie, obieranie, przygotowanie blaszek do pieczenia. Zawsze chetnie tez wyskakiwalam do sklepu, bo akurat czegos zabraklo czy do piwnicy cztery pietra nizej . To byly piekne czasy. Tesknie.
A mialo byc o plackach- fotorelacja:


Trudniej i wolniej sie je smazy. Dla asekuracji wlozylam je jeszcze na minute do mikrofalowki.


1 funt miesa mielonego przyprawilam sola, pieprzem, majerankiem i slodka papryka. Dodalam drobno pokrojona duza cebule i 3 zabki czosnku. Wymieszalam. Forme na muffiny wylozylam malymi papilotkami, ktore wypelnilam miesem. W kazda babeczke wcisnelam ugotowane jajko na twardo. Pieklam w 400F/200 C do czasu zarumienienia sie babeczek.









Jak widac na zdjeciu tu w Nowym Jorku nawet groszek jest troche dziwaczny- nazywa sie golebim groszkiem – nie jest tak okragly jak ten z Polski. Dodatkowo jest ciemniejszy i troche twardszy. Oczywiscie standardowy groszek tez jest do kupienia – ale dlaczego nie sprobowac czegos nowego?







Moze ktos wie, co to za stwory?